Niemcy zostały w 1918 r. pokonane, ale nie zniszczone. Dlatego przed zwycięskimi państwami ententy stanął problem, jakie podjąć kroki, by zapewnić sobie bezpieczeństwo na przyszłość. Szczególnie zagrożona czuła się Francja, która stoczyła z Niemcami dwie wojny w ciągu półwiecza. Z racji sąsiedztwa, kluczowego znaczenia dla Francji nabrała więc kwestia niemieckiej granicy zachodniej, a raczej takiego jej ukształtowania, by jak najbardziej zminimalizować ewentualne przyszłe zagrożenie.

 

Decyzje w tej sprawie miały zapaść na konferencji pokojowej w Paryżu. Konferencja ta – jedno z najważniejszych wydarzeń XX w. – była, podobnie jak wiele wcześniejszych tego typu konferencji, „koncertem mocarstw”. W tym przypadku – wyłącznie mocarstw zwycięskich. Mniejsze państwa, w tym nowopowstające, jak Polska, zostały dopuszczone na nierównych prawach. Co prawda, oficjalnie uznano Polskę za pełnoprawnego członka konferencji pokojowej, jednak zaliczono ją do państw o interesach – jak to ujęto – „ograniczonych”. Przyznano jej prawo do wysłania maksymalnie dwóch delegatów, którzy mogli zabierać głos wyłącznie w sprawach związanych bezpośrednio z interesami Polski i tylko wówczas, kiedy zostaną o to poproszeni. Podobnie było w przypadku innych państw spoza kręgu największych mocarstw. Te zaś posiadały interesy „ogólne”, a więc dotyczące wszystkich zagadnień, jakie miały być rozpatrywane na konferencji. Delegowały one po pięciu swoich przedstawicieli.

Główną rolę w kształtowaniu powojennego porządku odgrywała jednakże „wielka czwórka”: prezydent USA Woodrow Wilson, premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George, premier Francji Georges Clemenceau oraz premier Włoch Vittorio E. Orlando, przy czym ten ostatni, wobec niechęci pozostałych mocarstw do respektowania żądań włoskich w sprawie granic i kolonii, wyjechał na jakiś czas z Paryża. Tak więc, najważniejsze decyzje zapadały w gruncie rzeczy w gronie „wielkiej trójki”.

Ogółem w konferencji uczestniczyło 27 państw oraz 5 dominiów brytyjskich, przy czym te ostatnie stanowiły zaplecze polityczne Wielkiej Brytanii, wspomagając ją swoimi głosami. To samo zresztą można powiedzieć o państwach latynoamerykańskich, popierających Stany Zjednoczone.

Od samego początku dały o sobie znać rozbieżności w stanowiskach Francji i Wielkiej Brytanii odnośnie do losu Niemiec. W tej konkretnej sprawie te dwa państwa miały głos decydujący. Włochy w zasadzie się nie liczyły, a Stany Zjednoczone z dystansem podchodziły do spraw europejskich, o czym może świadczyć już sam fakt określenia pięciu najważniejszych państw jako „głównych mocarstw sprzymierzonych i stowarzyszonych”. Owym mocarstwem nie sprzymierzonym, a zaledwie stowarzyszonym były Stany Zjednoczone.

W sprawie zachodniej granicy Niemiec między Clemenceau a Lloydem George’em panowała zgoda właściwie tylko co do jednej rzeczy – było oczywiste, że Alzacja i Lotaryngia musiały wrócić do Francji. Reszta spraw wywoływała gorące spory.

Kwestia granicy między Niemcami a Francją stanowiła stały punkt zapalny między obu krajami. Francuzi od wieków dążyli usilnie do oparcia swojej granicy na Renie, co, ich zdaniem, zapewniałoby im strategiczne bezpieczeństwo. Temat ten powrócił tuż po kapitulacji Niemiec, pod koniec roku 1918, kiedy marszałek Ferdinand Foch wysunął żądanie wytyczenia granicy na Renie. Powtórzył je w memoriale przedłożonym 10 stycznia 1919 r. międzyalianckiej konferencji w Londynie. Znalazły się w nim różne propozycje co do losu niemieckich ziem na lewym brzegu Renu. Foch przewidywał utworzenie tam jednego państewka pod zwierzchnictwem Ligii Narodów bądź też kilku mniejszych pozostających pod nadzorem armii sprzymierzonych.

Koncepcje Focha wywołały opór ze strony Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, jako sprzeczne z zasadą samostanowienia narodów i nierealistyczne. Mimo to, na rozpoczętej wkrótce konferencji pokojowej w Paryżu poparł je rząd francuski, przedstawiając 26 lutego 1919 r. oficjalne memorandum, zawierające żądania ustalenia granicy na Renie i ustanowienia obszarów na zachodnim brzegu rzeki strefą bezpieczeństwa. Dokument ten wywołał sprzeciw, nieobecnego wówczas w Paryżu, prezydenta Wilsona, który wezwał Anglików do powstrzymania Francuzów. Jednak Wilson wkrótce zgodził się z Lloydem George’em, że sam sprzeciw wobec francuskich żądań w sprawie Nadrenii nie wystarczy i że trzeba dać Francuzom silne gwarancje bezpieczeństwa, w zamian za które zrezygnują ze swoich roszczeń.

Idea taka przyświecała listowi, jaki 25 marca 1919 r. przesłał przywódcom mocarstw premier brytyjski, Lloyd George. Ten tzw. memoriał z Fontainebleau postulował wstrzemięźliwość w narzucaniu Niemcom zbyt surowych warunków pokoju. Mogło to bowiem grozić kolejną wojną, ewentualnie zwrócić sympatię niemieckiego społeczeństwa ku bolszewizmowi. Lloyd George sformułował zdecydowany sprzeciw wobec francuskich żądań w sprawie zachodniego brzegu Renu, a w zamian za rezygnację z nich proponował Francuzom gwarancje bezpieczeństwa udzielone przez Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. Pisemne zobowiązania do udzielenia gwarancji zostały Francuzom rzeczywiście wręczone na początku maja.

Argumenty brytyjskiego premiera miały oparcie w faktach, jednak na jego koncepcjach wyraźne piętno odcisnęła tradycja brytyjskiej polityki równowagi sił. Skoro Niemcy zostały pokonane, nie należało nadmiernie ich osłabiać, bo to wzmocniłoby Francję.

Mniej nieustępliwy okazał się natomiast Lloyd George w kwestii przyszłości Zagłębia Saary. Clemenceau chciał wcielenia tego wysoko uprzemysłowionego, zasobnego w węgiel regionu do Francji. Traktował to jako formę odszkodowania za straty w górnictwie francuskim, wyrządzone przez Niemców; ponadto wskazywał na precedens historyczny – przed 1814 r. część Zagłębia Saary należała do Francji.

Ze zdecydowanym sprzeciwem wobec tych żądań wystąpił tym razem prezydent Wilson. Nawet gdy Francuzi złagodzili swoje stanowisko i postulowali jedynie 15-letnią okupację Saary oraz przejęcie na własność kopalń węgla, Wilson nie zgodził się na takie rozwiązanie. Lloyd George był bardziej elastyczny, proponując utworzenie z Saary autonomicznego państewka pod nadzorem międzynarodowym. Ten pomysł jednakże również nie znalazł akceptacji amerykańskiego prezydenta.

Dopiero 9 kwietnia osiągnięto kompromis, kiedy Wilson przedstawił swój projekt. Zakładał on objęcie zarządu nad Zagłębiem Saary przez Ligę Narodów, przy równoczesnym pozbawieniu Niemiec na lat 15 suwerenności nad tym obszarem. Po upływie tego czasu miał się odbyć plebiscyt w sprawie przynależności państwowej okręgu Saary. Pod naciskiem Wilsona zarówno Clemenceau, jak i Lloyd George zgodzili się na przyjęcie takiego rozwiązania jako podstawy do dalszych ustaleń.

Nie bez znaczenia dla kwestii niemieckiej granicy zachodniej pozostawał problem ustalenia ich granicy wschodniej, głównie z Polską. W memoriale z Fontainebleau obie te sprawy zostały zresztą poruszone – Lloyd George wzywał zarówno Francję, jak i Polskę, do ograniczenia swoich żądań.

Kwestią granicy polsko-niemieckiej zajmowała się specjalna komisja (Komisja Spraw Polskich) pod kierunkiem francuskiego dyplomaty, byłego ambasadora Francji w Berlinie, Julesa Cambona, przychylnego Polsce. Współpracował z nią Roman Dmowski, kierujący wówczas polską delegacją na konferencję pokojową. W lutym 1919 r. Dmowski skierował do komisji memoriał, w którym uszczegóławiał polskie żądania, a także przedstawiał ich uzasadnienie. Odwoływał się do sprawiedliwości i konieczności zadośćuczynienia za zabory. Podkreślał prawo narodów do samostanowienia – zasadę szczególnie bliską prezydentowi Wilsonowi. Uzasadniał potrzebę budowy silnego państwa polskiego między Niemcami a Rosją, co jest możliwe tylko wówczas, kiedy państwo to będzie wystarczająco rozległe terytorialnie. Stąd też konieczność przyłączenia do Polski Pomorza Gdańskiego, części Pomorza Zachodniego, Górnego Śląska, Wielkopolski, Warmii oraz południowego skrawka Prus Wschodnich, zamieszkałego przez ludność polską wywodząca się z Mazowsza.

Komisja Cambona zgodziła się na przyznanie Polsce Wielkopolski, Górnego Śląska oraz Pomorza wraz z Gdańskiem, jednak pozostałe roszczenia uznała za zbyt wygórowane. Przyznała Polsce jedynie cztery powiaty Prus Wschodnich, a na pozostałym obszarze miał odbyć się plebiscyt. Całkowicie odrzucono postulaty w sprawie Pomorza Zachodniego.

Wnioski komisji nie zostały jednak w całości przyjęte przez Radę Najwyższą. Głównie wskutek oporu Lloyda George’a, który zakwestionował prawo Polski do Gdańska oraz do części Prus Wschodnich. Wsparli go, aczkolwiek dyskretnie, Amerykanie. Oba kraje nie chciały bowiem zbytnio osłabiać Niemiec. Takie stanowisko wiązało się z angielską polityką równowagi oraz z niechęcią do nadmiernego wzmocnienia Polski postrzeganej jako potencjalny sojusznik Francji. Francja zaś musiała się ugiąć przed wspólnym stanowiskiem obu mocarstw anglosaskich. Co więcej, z gwałtownym oporem przeciwko takim rozwiązaniom wystąpiły Niemcy, uzasadniając potrzebę zatrzymania Górnego Śląska względami narodowościowymi, ale także strasząc ewentualną radykalizacją nastrojów w Niemczech w duchu komunistycznym. Wysunęły też argument ekonomiczny – twierdząc, że w przypadku utraty tego uprzemysłowionego regionu nie będą w stanie spłacić odszkodowań wojennych.

W rezultacie, nowy tekst traktatu pokojowego przewidywał przekształcenie Gdańska w Wolne Miasto, pod zwierzchnictwem Ligii Narodów, oraz przeprowadzenie plebiscytu w całych Prusach Wschodnich, a także na Górnym Śląsku.

Niemcy wysunęły też zastrzeżenia co do postanowień dotyczących granicy zachodniej, żądając przeprowadzenia plebiscytu w Alzacji i Lotaryngii. Nie zostało to jednak uwzględnione.

Traktat pokojowy z Niemcami podpisano w Wersalu, 28 czerwca 1919 r. Opis nowej granicy Niemiec znalazł się w II części traktatu, zaś w III części – decyzje terytorialne wobec Niemiec. W odniesieniu do granicy zachodniej Niemcy utraciły na rzecz Belgii rejon Moresnet, a później – po zwycięskich dla Belgii plebiscytach – powiaty Eupen i Malmedy. Do Francji wróciły Alzacja i Lotaryngia. Obszar na lewym brzegu Renu oraz pas terenu o szerokości 50 km na prawym brzegu uzyskały status strefy zdemilitaryzowanej. Ziemie na zachodnim brzegu miały być okupowane przez wojska ententy przez okres 5–15 lat. Pod okupacją znalazły się trzy ważne pod względem strategicznym miasta: Kolonia, Moguncja i Koblencja. Zagłębie Saary pozostało w granicach Niemiec, jednak Francji przekazano kopalnie węgla. Na obszarze Saary wprowadzono powierniczy zarząd Ligii Narodów. Po upływie 15 lat miano przeprowadzić plebiscyt. Jak widać, postanowienia te odpowiadały w zasadzie postulatom wysuniętym przez Wilsona.

Jeszcze tego samego dnia Francja zawarła traktaty gwarancyjne z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Ten drugi jednak nigdy nie został ratyfikowany przez Kongres USA, skutek czego żaden z nich nie wszedł w życie. Oba traktaty miały zresztą znaczenie raczej propagandowe; pozwalały Francji wyjść „z twarzą” z porażki dyplomatycznej, jaką niewątpliwie poniosła w kwestii granicy z Niemcami.

Skutki postanowień konferencji paryskiej w sprawie granicy zachodniej Niemiec należy ocenić negatywnie. W rezultacie rozdźwięków między zwycięzcami wszelkie rozwiązania miały charakter połowiczny. Z jednej strony, nie osłabiono Niemiec w takim stopniu, by uniemożliwić im odbudowę siły militarnej (czego chciała Francja); z drugiej – nie potraktowano ich na tyle łagodnie (za czym obstawała Wielka Brytania), by zapobiec powstaniu w Niemczech poczucia krzywdy i chęci obalenia ładu wersalskiego.

Martin Kitchen taką oto puentą opatrzył swoje rozważania nad efektami pokoju paryskiego: „Droga od Wersalu do Monachium była krótka, a ułatwiły ją sprzeczności zawarte w traktatach wersalskich”[1]. Wypada się z nim zgodzić, warto jednak dodać, że według niektórych historyków same Niemcy nie zdołałyby zagrozić ładowi wersalskiemu. Przyczyniła się do tego także postawa innego państwa o wrogim nastawieniu wobec ustalonych w Paryżu zasad – Rosji bolszewickiej.

[1] Martin Kitchen, Historia Europy 1919–1939, Wrocław-Warszawa-Kraków 1992, s. 27.