Ciszej nad tym krajem

Są miejsca, które znikają nie w huku armat, lecz w ciszy. Tybet należy do tej kategorii. Nie dlatego, że nie było tam przemocy, lecz dlatego, że świat nauczył się przechodzić nad nią do porządku dziennego. Wysoko położona kraina, od wieków spowita religijną symboliką i polityczną niejednoznacznością, stała się jednym z najtrwalszych sporów nowoczesności – sporem o to, czy siła może zastąpić historię, a administracja – tożsamość.
Relacje Tybetu z Chinami nigdy nie były relacją państwa z prowincją w nowoczesnym sensie tego słowa. Miały przez wieki charakter zmienny i niejednoznaczny. W okresach dynastii Tang, Yuan czy Qing Tybet bywał objęty formą zwierzchnictwa cesarskiego, jednak nie odpowiadało ono nowoczesnemu pojęciu suwerenności państwowej. Były to relacje trybutarne, oparte na religijno-politycznym patronacie, a nie na bezpośredniej administracyjnej kontroli. Cesarz chiński był patronem, a tybetańscy hierarchowie duchowymi partnerami. Z punktu widzenia współczesnego prawa międzynarodowego relacja ta nie tworzyła trwałej suwerenności Chin nad Tybetem, ale też nie generowała tybetańskiej państwowości.

Czytaj więcej