Kronikarz kilkakrotnie wspomina o sposobach prowadzenia działań zbrojnych, które można uznać za przejawy stosowania podstępów wojennych.
Niektóre z relacji na pierwszy rzut oka zakrawają na czystą fantazję, jednak niewykluczone, że są prawdziwe i świadczą o przemyślności oblegających. Oto kiedy wojsko pod wodzą Władysława Hermana, oblegające Nakło i dręczone przez „cienie nocne”, opuściło w pogoni za zwidami obóz, obrońcy Nakła uczynili wypad i spalili machiny oblężnicze, przyczyniając się do porażki Polaków. Być może owe nocne mary stanowiły podstęp Pomorzan, by wywabić napastników z obozu.
Nie jedyny to przykład stosowania podstępów wojennych, który znajdziemy w dziele Galla. Typowym podstępem było czynienie zasadzek. Oto w 1110 r., podczas powrotu z Czech, wojsko Bolesława III przedzierało się przez lasy na pograniczu czesko-polskim. Wojewoda Skarbimir pozostał z tyłu, ukryty w zasadzce, by uderzyć na postępujących za polskim wojskiem Czechów. Podstęp przerodził się zresztą nieomal w bratobójczą walkę, bowiem – według Galla – Bolesław nie wiedział o manewrze Skarbimira, a że sam również, wraz ze swoim hufcem nadwornym, pozostał w ariergardzie, oba oddziały wpadły na siebie i dopiero w ostatniej chwili rozpoznały się.
W bitwie z Czechami, która wkrótce nastąpiła, można odnaleźć ślad innego rodzaju podstępu wojennego, a mianowicie tzw. pozorowanej ucieczki. Gall pisze, że kiedy Czesi podali tyły, Polacy zrazu bali się ich ścigać, ponieważ podejrzewali, że to tylko manewr mający na celu wciągnięcie ich w pułapkę. Wprawdzie Czesi uciekli naprawdę, ale ów strach Polaków świadczy dowodnie o tym, że manewr pozornej ucieczki był wówczas doskonale znany i często stosowany. Wielu historyków uważa, że pozorowaną ucieczkę zastosował Mieszko I podczas bitwy pod Cedynią. Mogło to wyglądać na porażkę i ucieczkę Polaków w pierwszej fazie bitwy i tak to przedstawia Thietmar, ale dzięki temu wojska margrabiego Hodona wpadły w pułapkę i zostały rozbite przez drugą część wojsk polskich, pod dowództwem brata Mieszka, Czcibora.
W ponad wiek później perfekcyjne zastosowanie manewru pozorowanej ucieczki zaprezentowali Europejczykom Mongołowie.
Za rodzaj podstępu wojennego można także uznać wykorzystanie zdrajców w grodzie przeciwnika, by go zdobyć. Nie mogło to być rzadkie wydarzenie, skoro u Galla spotykamy się z nim kilkakrotnie. W rozdziale 6 księgi II mówi tylko dość lakonicznie o jakichś zdrajcach, którzy wciągnęli na sznurach Pomorzan do nie nazwanego polskiego grodu. Ale nieco dalej przytacza już więcej szczegółów. Oto kiedy Bolesław Krzywousty uderzył na Czechy, niosąc pomoc królowi węgierskiemu, Kolomanowi, zaatakowanemu przez cesarza Henryka V, Pomorzanie zajęli Ujście, dzięki zdradzie Gniewomira, władcy Czarnkowa, który przekonał grodzian, że nie warto się bronić, bo książę został pokonany przez Czechów i wydany w niewolę Niemcom.

Bywają u Galla i podstępy obliczone na tak wielką naiwność przeciwnika, że aż trudno uwierzyć, by zdarzyły się naprawdę. Kiedy, na przykład, Bolesław Szczodry – skądinąd władca bardzo wojowniczy – odciął drogę odwrotu armii czeskiej, która najechała Polskę, uzyskał zapewnienie swojego przeciwnika, księcia czeskiego, że ten zaczeka do następnego dnia celem stoczenia bitwy. Tymczasem Czesi pod osłoną nocy wycofali się, zostawiając Bolesława rozgniewanego na siebie za to, że dał się wywieść w pole.
Uchwytne w źródłach stosowanie przez Polaków pozorowanej ucieczki świadczy nie tylko o dobrym dowodzeniu, ale także o zdyscyplinowaniu wojska, niełatwo bowiem o bardziej skomplikowany manewr, niż bezpośrednie przejście z obrony do ataku.
Polska wojskowość wczesnośredniowieczna nie różniła się w zasadzie od wojskowości krajów ościennych, zarówno jeśli chodzi o strukturę organizacyjną armii, jak i o taktykę, strategię czy wyposażenie i uzbrojenie. Niektórzy historycy sądzą jednakże, że miała ona swoją specyfikę, charakterystyczną dla Europy Środkowej, z pewnymi elementami wzorców zachodnich.
Także podstępy wojenne były czymś powszechnie stosowanym, choć już u starożytnych autorów można znaleźć informacje, iż Słowianie używali ich szczególnie chętnie, unikając jednocześnie otwartej bitwy.
Czy któregoś z wymienionych przez Galla władców polskich można uznać za wielkiego wodza? Nie był nim na pewno ojciec Bolesława III, Władysław Herman, którego porażki Gall przytacza zapewne po to, by na ich tle tym silniej rozbłysły zwycięstwa Krzywoustego.
Wydaje się, że polska sztuka wojenna osiągnęła wysoki poziom już za Mieszka I, o czym świadczy doskonała taktyka w bitwie pod Cedynią. O zwycięstwie Mieszka zadecydowało m.in.: umiejętne wykorzystanie właściwości terenu, sprawne przejście od obrony do ataku, zastosowanie manewru przy użyciu piechoty i jazdy jednocześnie. Równie wysoko należy ocenić umiejętności wodzowskie Bolesława Chrobrego. W kampanii przeciwko najazdowi niemieckiemu w 1015 r. Chrobry wykazał się umiejętnością stosowania wszechstronnej taktyki, a w szczególności: wczesnym rozpoznaniem planów przeciwnika, działaniami na kilku kierunkach, narzucaniem przeciwnikowi własnej taktyki działań itd. Nie gorszy okazał się później Bolesław Krzywousty, a jego obrona przed najazdem w roku 1109 potwierdziła wszystkie wcześniej już wykształcone walory wojskowości polskiej.